Wypadek po pracy

Przed chwilą zadzwonił do mnie mąż z informacją, że ze względu na ostry ból policzka musiał zwolnić się z pracy i właśnie jest w drodze do przychodni. Wczoraj po pracy nie wrócił od razu do domu, a z innymi specjalistami ds. eksportu wybrał się na cotygodniowy trening koszykówki, który stał się ich męską tradycją. Nie przepadam za koszykówką, jednak do wczoraj nie miałam zamiaru zabraniać mężowi realizacji jego pasji sportowych planów. Codziennie przez osiem godzin zajmuje się nudną pracą specjalisty ds. eksportu, dlatego raz w tygodniu należy mu się relaks w postaci treningu, specjalista ds. eksportu Łódź.

Niestety wczoraj wieczorem podczas towarzyskiego meczu z drużyną prawników mój mąż został kontuzjowany – jeden z przeciwników uderzył męża swoim barkiem w policzek, który natychmiast opuchł i bardzo go bolał. Przed powrotem do domu opuchlizna nieco zelżała, a ból ustąpił, dlatego mąż nie chciał jechać do szpitala na żadne prześwietlenie, wziął jedynie tabletkę przeciwbólową i przyłożył sobie zimny okład do twarzy.

Dzisiaj rano po pobudce wszystko wydawało się być OK, jednak właśnie przed chwilą okazało się, że ból powrócił, a do tego przy dotykaniu policzka palcem coś mu w nim przeskakuje. Boję się co powie lekarz w przychodni na to uderzenie – mam nadzieję, że to zwykłe stłuczenie, a nie nic poważniejszego. Jedno jest pewne – mój mąż właśnie zakończył swoje treningi koszykarskie – nigdy więcej nie pozwolę mu pójść na salę!

    Zostaw komentarz

    Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.**