Jak to u nas jest

Praca specjalisty ds. eksportu Lubin jest pracą nad wyraz spokojną, odbywającą się głównie w przestrzeni czterech zamkniętych ścian urozmaiconych jedynie paroma kalendarzami ściennymi, tablicą korkową i oknem. W swoim małym „gabinecie” przebywam razem z trzema innymi specjalistami, i choć miejsca jest czasem zbyt mało na trzech rosłych chłopów i jedną, również rosłą, kobietę, to pracuje mi się całkiem przyjemnie. Wszystko dlatego, że lubię swoją pracę i mało co jest mnie w stanie w niej zdenerwować.

Mogę się pochwalić chyba najbardziej bezproblemowym nastawieniem do eksportu spośród wszystkich specjalistów i śmiem twierdzić, że moje nastawienie przekłada się również na najlepszą efektywność pracy. Najgorzej idzie chyba Justynie, która pracę w naszej firmie rozpoczęła pół roku temu i jakoś nadal nie może się wdrożyć w temat. Justyna jest pierwszą dziewczyną zatrudnioną na stanowisku specjalisty od eksportu od wielu, wielu lat, dlatego nic dziwnego, że od razu przyciągnęła do siebie pozostałą dwójkę moich współpracowników. To nic, że Justynka ma lekką nadwagę i wcale nie należy do najpiękniejszych kobiet na świecie – dla Daniela i Tomasza jest ideałem, bo po pierwsze jest kobietą, a po drugie ma biust w rozmiarze F albo i jeszcze większym. Takie auty przemawiają na jej korzyść.

Ja szczerze lubię Justynę i bardzo ją szanuję, ale od dwóch lat jestem w szczęśliwym związku z kobietą, która mam nadzieję kiedyś zostanie moją żoną. Ten fakt chyba nie za bardzo podoba się Justynie, bo mimo dwóch adoratorów wiernie czekających na każde jej skinienie Justyna za obiekt westchnień chyba obrała sobie właśnie mnie.

    Zostaw komentarz

    Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.**